
„Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6, 36) – te słowa skierowane przez Chrystusa do uczniów i zgromadzonego ludu brzmią ponad wiekami. W każdym czasie i każdym miejscu. „Bądźcie miłosierni”, to moralny nakaz i zobowiązanie dla współczesnych, ziarna Słowa rzucone, by kiełkowały i wzrastały w sercach. Naszych sercach. Chociaż należy przypominać je nieustannie, wyjątkowego znaczenia nabierają w dniu, w którym wzrok i uwagę kierujemy w sposób szczególny ku ludziom chorym.
Tegoroczny Światowy Dzień Chorego, ustanowiony przez Św. Jana Pawła na przypadające 11 lutego Święto Matki Bożej z Lourdes, przybrał w Parafii Świętego Krzyża w Kozienicach charakter wyjątkowo podniosły i piękny. Wszystkie myśli uczucia i dążenia z nim związane znalazły swój wyraz w uroczystej Mszy Świętej. Parafialny Dom Boży zapełnili chorzy, ich bliscy i opiekunowie oraz wszyscy ci, którzy uczynili to z potrzeby serca – solidarności w cierpieniu i więzi z tymi, którzy go doświadczają. Wśród nich byli inicjatorzy nabożeństwa – członkowie Kozienickiego Hospicjum, które na trwałe wrosło w serca i świadomość mieszkańców naszego miasta.
Liturgię zainaugurował chóralny śpiew – krzepiący wyraz nadziei i zawierzenia kierowany ku Matce Przenajświętszej, od ponad wieku dodający nam sił i otuchy:
Zdrowaś Maryjo Bogarodzico,
Błagamy Ciebie, święta Dziewico:
Niech łaska Twoja zawsze nam sprzyja,
Módl się za nami, zdrowaś Maryja!
Ksiądz proboszcz Kazimierz Chojnacki serdecznym słowem powitał sprawującego Mszę Świętą ks. Piotra Turzyńskiego Biskupa Pomocniczego Radomskiego, ks. Marka Fitucha kanclerza Kurii Radomskiej, ks. Tomasza Gaika, proboszcza parafii Św. Maksymiliana Kolbe w Janikowie oraz zgromadzonych wiernych, pośród nich przedstawicieli kozienickiego samorządu – burmistrza Piotra Kozłowskiego i zastępcę burmistrza Mirosława Pułkowskiego.
„Byłem chory, a odwiedziliście Mnie” (Mt 25, 36)
Ks. kan. Kazimierz Chojnacki, czyniąc duchowe wprowadzenie w istotę dziejącej się liturgii, przypomniał podstawową prawdę o sensie cierpienia zanurzonego w głębokiej wierze, jego wymiarze, jaki osiąga, gdy zjednoczy się z odkupieńczym cierpieniem Chrystusowym. Wymiarze trudnym czasem do wyrażenia ludzkimi słowami, gdy boleść odczuwaną cierpiący człowiek wzorem Chrystusa przeistacza w ofiarę za drugiego człowieka.
Tą zasadniczą myśl – intencję składanej ofiary rozwijał w wygłoszonej homilii ks. bp Piotr Turzyński, wplatając weń wątki głębokie i ważne, które, skłaniając słuchających do głębokich przemyśleń, pobudzały jednocześnie nowe obszary wrażliwości.
„Chory jest ważniejszy niż choroba” – słowa to niby powszednie i oczywiste, ale wygłoszone przez bpa Piotra Turzyńskiego w tym czasie i miejscu, zapadały w serca i sumienia; głęboko, po to, by nie zapominać, by pamiętać. Jakże często bowiem w codziennej praktyce na pierwszy plan wysuwa się terapia, leczenie. A człowiek? Człowiek pozostaje wówczas w cieniu. A przecież choroba to także stan duszy, to przygnębienie, które trzeba pokonywać, rezygnacja, do której nie można dopuścić. Stąd tak ważne jest wsparcie okazywane choremu, bycie z nim. Wówczas też, gdy chory ofiarowuje swe cierpienie w jakiejś intencji, ci, którzy mu towarzyszą w jakimś sensie w tej ofierze współuczestniczą. Tu i teraz, w trakcie spełniającej się Ofiary Mszy Świętej, nadzieja i otucha spłynęły na chorych i ich bliskich, na wszystkich obecnych wiernych z kończącym ją błogosławieństwem, którego na sposób lourdzki udzielił bp Piotr.
Wracając do przesłania wygłoszonej homilii, trzeba zaznaczyć, że ks. bp Piotr Turzyński, ceniąc czyn w który wcieliła się i nieustannie materializuje idea, jest wielkim przyjacielem i orędownikiem naszego hospicyjnego stowarzyszenia. Wyraził to niejednokrotnie także teraz. Zawierzeniem Panu Bogu, duszpasterską troską obejmował chorych i ich opiekunów, służby medyczne i wolontariuszy. Dziękując wszystkim, z uznaniem podkreślił poświęcenie i zasługi prezesa hospicjum ks. Tomasza Pastuszki, który tego dnia modlił się przy ołtarzu o dar beatyfikacji Sługi Bożej Matki Kazimiery Gruszczyńskiej.









13 lutego 2022 r. przed Kościołem Pw. Św. Krzyża w Kozienicach odbędzie się kiermasz wypieków i walentynkowych upominków.
Uprzejmie prosimy Ludzi o Wielkich Sercach o pomoc w przygotowaniu słodkości i rękodzieła! Zapraszamy Wszystkich Chętnych do kontaktu telefonicznego z koordynatorką Zosią Wnukowską tel. 502 100 094
Podczas szóstej już akcji pt.,,Słodka Niedziela”połączonej ze świątecznym kiermaszem wolontariusze wspierali działania na rzecz Hospicjum Kozienickiego.
Kwestowali, zachęcali do pomocy mieszkańców naszego miasta,sprzedawali własnoręcznie zrobione karty bożonarodzeniowe oraz pyszne słodkości. Dzięki ofiarności mieszkańców naszego miasta,zaangażowanych sympatyków Hospicjum i wszystkich ludzi dobrej woli udało nam się zebrać 8696,75 zl. Kwota jest przeznaczona między innymi na świąteczne ,,Paczki dla seniora” ,które trafią do rąk potrzebujących !























To było parę tygodni temu, niedawno, choć trochę czasu już minęło od tych chwil, kiedy 19 września spotkaliśmy się na terenie przyjaznej i gościnnej PSP nr 1 w Kozienicach, by wspólnie uczestniczyć w II Festynie Hospicyjnym z Eneą. Niczym jesienne liście spadło już nieco kartek z kalendarza – wystarczająco dużo, by pokusić się o nieco refleksji, ponownie skosztować atmosfery tamtego dnia, ale i wybiec myślami w przyszłość. Pierwszą myśl, skojarzenie, jakie przywodzi wspomnienie festynu, można oddać słowem jedność. Było tak, jak w znanej pięknej pieśni:
„Abyśmy byli jedno, podajmy sobie ręce. Abyśmy byli razem i jedno mieli serce”. Jeśli ktoś uzna to porównanie za nazbyt afektowane – trudno, niech wybaczy piszącemu.
Tego dnia łączyło nas wszystko. Początkowo troska, czy z powodu dojmującego zimna nasz festyn, II Festyn Kozienickiego Hospicjum im. Sł. Bożej Matki Kazimiery Gruszczyńskiej, będziemy mogli uznać za udany, czy spełni nasze oczekiwania i przyniesie zamierzone efekty. Wszyscy z niepokojem zerkaliśmy w zachmurzone niebo. Gdy dzień miał się już ku końcowi, łączyła nas radość, że pomimo tych trudności było super!, że, dzięki Bożej pomocy, wszystko wszystko się udało!
A w międzyczasie? Z trudem wstrzymując wybuchy entuzjazmu, spontanicznie, niczym dzieci, cieszyliśmy się z pomyślnie zakończonej licytacji każdego daru, jaki na ten cel złożyli hojni dobrodzieje. Cieszyli się nabywcy przedmiotów, nierzadko z góry upatrzonych w licytacyjnym namiocie, cieszył się aukcjoner, cieszyło Hospicjum.
Dzieliliśmy się chlebem, grzaliśmy dłonie ciepłem miseczek wypełnionych bigosem, pierogami, pyszną zupą. I jeśli to prawda, że przez żołądek trafia się do serca, to serca nasze były niczym te piernikowe na miodzie. W dodatku oblane czekoladą.
Jak zostało to skrupulatnie policzone, na szkolnym podwórzu stanęły 32 barwne namioty zagospodarowane przez Koła Gospodyń Wiejskich, instytucje kultury, leśników, prywatne firmy, kozienickich twórców. Wspólnym wysiłkiem zgromadziliśmy blisko 62 tys. złotych, tak bardzo potrzebne dla kontynuowania naszej misji niesienia pomocy. To ważne, bardzo ważne.
Ale to nie wszystko. Powiększyliśmy bowiem ten wymierny rezultat o, używając języka ekonomii, pewną wartość dodaną. Otóż, mówiąc o określonej społeczności, często nazywamy ją wspólnotą. Tyle, że na co dzień jej członków wiele łączy, ale wiele też dzieli. Prawdziwa wspólnota powstaje wtedy, gdy ludzie ze szczerego serca, bezinteresownie, jednoczą się wokół pięknych i szczytnych celów. I właśnie to udało nam się osiągnąć w ten pochmurny, lecz jakże piękny, 19 dzień września, dzień II Festynu hospicyjnego z Eneą, który na długo jeszcze w nas pozostanie.
Bo byliśmy razem – dzieci i ich rodzice oraz dziadkowie, nasi duszpasterze, samorządowcy, młodzież szkolna i jej wychowawcy. Trawestując nieco słowa przytaczanej już pieśni, dzieliliśmy się chlebem, dzieliliśmy się niebem; odmieniało się oblicze ziemi, tej ziemi. Wtedy.
Krzysztof Reczek























































Karolina? Obecna! Konrad jest? Obecny! Marysia? Jestem! Wiktoria? Jest! Paweł? Obecny! W ten sposób odliczamy do dwudziestu, bo tylu dzielnych młodych ludzi liczy grupa, która w poniedziałek Wielkiego Tygodnia wyruszyła na ulice Kozienic, niosąc wzruszające dary. Zapytacie pewnie, cóż to za dary i dla kogo zostały przeznaczone? Nazwaliśmy je, zgodnie z tradycją przeżywanego właśnie Zmartwychwstania Pańskiego, wielkanocnym koszyczkiem dla chorego i choć w istocie, ze względów praktycznych, koszyczki zostały zastąpione płóciennymi torebkami z logo Kozienickiego Hospicjum, ich symbolika i przesłanie zostały zachowane. Odbiorcami tych wdzięcznych dowodów pamięci byli chorzy pozostający pod opieką Kozienickiego Hospicjum im. Matki Kazimiery Gruszczyńskiej, które w ten sposób chciało posłać im promyk ciepła nadziei i wsparcia. Uczyniło to zaś poprzez ręce nieocenionych współpracowników – wolontariuszy, uczniów klas ósmych PSP nr 1 im. Urszuli Kochanowskiej w Kozienicach, których chcemy przedstawić nieco bliżej.
Działający obecnie zespół wolontariuszy zawiązał się w roku 2019, zaś jego opiekunkami i animatorkami są panie: Urszula Grabiec, Elżbieta Komorowska, Ilona Staromłyńska i przewodząca grupie Paulina Zawadzka. Początkowy okres naznaczony był poszukiwaniem kierunków działania, można rzec, określaniem własnego miejsca na mapie rozległej krainy wolontariatu. Okazję ku temu dawały ogólnopolskie akcje charytatywne, te jednak, z uwagi na swój zasięg, limitowały ilość uczestników. A chętnych było naprawdę wielu. I jeszcze jedna rzecz nurtowała i młodzież i opiekunów, a mianowicie, żeby stworzyć coś własnego, lokalnego, dla miejscowego środowiska, bowiem, wbrew pozorom, niekiedy łatwiej wejść na przetarty już szlak, niż zapukać do drzwi sąsiada.
Dlatego też, oprócz uczestnictwa w szerszych inicjatywach, wolontariacką młodzież coraz silniejsze więzy zaczęły łączyć z Kozienickim Hospicjum. Fakt, że panie opiekunki, są jego członkiniami, nie był tu zapewne bez znaczenia, lecz to nie on przesądził o wyborze. We wrześniu 2019 r., w jeden z pięknych ostatnich dni lata w Ogrodzie Jordanowskim w Kozienicach odbył się I Kozienicki Festyn Hospicyjny. Trudno dziś, po czasie, oddać, opisać, jak wspaniała atmosfera wówczas tam, gdzie zebrało się „całe miasto”, panowała, a ludzie otwierali serca dając dowody altruizmu i szczodrobliwości. Oni, wolontariusze, okleiwszy wcześniej Kozienice plakatami informacyjnymi, byli tam również chłonąc wszystkimi porami tą atmosferę, ucząc się działania i współdziałania w grupie. Zobaczyli, jak fajnie jest poczuć się kimś bardzo potrzebnym. Później, gdy nadeszły Święta Bożego Narodzenia, na choince stojącej w kościele p.w. Świętego Krzyża pojawiły się serduszka przyjęte następnie przez darczyńców, którzy sfinansowali świąteczne paczki dla podopiecznych hospicjum. Wtedy to nasi wolontariusze po raz pierwszy spotkali się z osobami dla których powołano nasze Stowarzyszenie. Wymienili spojrzenia, dotyk dłoni.
Wydawałoby się, że młodość pragnąc własnej nieprzemijalności, przekonana o niej, ucieka od choroby, cierpienia, że taki stan ludzkiej kondycji ją peszy… Przekonajmy się zatem.
Przedwielkanocny poniedziałek, miejsce zbiórki. Dziewczęta, chłopcy schodzą się na oznaczoną godzinę. Pani Paulina zlicza wszystkich.
– Dobrze, jesteśmy w komplecie. Część chłopców przyjechała na rowerach, które, początkowo wydając się zbędnym balastem, obwieszone hospicyjnymi torbami, okazały się przydatnym środkiem transportu. Tak szli, od domu do domu, wszędzie oczekiwani, wszędzie witani serdecznie i z wdzięcznością. A oni rewanżowali się tym samym. Niekiedy zdarzały się drobne spory, kto wręczy paczkę kolejnej osobie – „ty już byłaś, teraz moja kolej”, „spoko, ja robiłam karteczkę dla tej pani” – niwelowane dzięki mistrzowskiemu arbitrażowi pani Pauliny.
Kiedy po raz pierwszy przełamana zostaje bariera anonimowości, nie ma już miejsca na speszenie, rezerwę, czy jakiekolwiek obawy. Jest za to wzruszenie otwierania podarunków, głośnego czytania życzeń Błogosławionych Świąt Wielkanocnych i szczerych zachwytów nad wykonanymi przez uczniów karteczkami, które urastają do rangi bezcennych dzieł sztuki. Są też pytania do ich autorów i szczere rozmowy, takie, jakie doświadczeni życiowo ludzie potrafić prowadzić z pokoleniem wnuków. Bywały więc także i łzy kręcące się w oczach wolontariuszy, kiedy po zakończeniu wizyty zmierzali w milczeniu ku następnym odwiedzinom.
Tradycje szkolnego wolontariatu są u nas, także w Kozienicach, znacznie dawniejsze niż samo używanie tego słowa, zastępowanego niegdyś innymi określeniami, kryjącymi w sobie niesienie bezinteresownej pomocy. Dziś cieszy, i napawa otuchą ich kontynuacja, uwrażliwianie młodego pokolenia na potrzeby drugiego człowieka. Nasi cenni pomocnicy z PSP nr 1 dostarczyli upominki podopiecznym hospicjum mieszkającym w Kozienicach. Dalej, do osób zamieszkałych we wsiach naszej gminy dotarła z serdecznym przesłaniem pani Iwona Pajączkowska. Niebawem ukończy studia medyczne, ale pewnie jeszcze nie tak dawno, gdzieś na miejscu zbiórki odpowiadała : „Jestem!”.
Na początku było źródełko. Małe, lecz dzielne, biło wysoko w górach, tocząc krętą doliną swe wody. Po drodze dołączały doń inne strumyki, coraz liczniejsze. Aż stały się rzeką.
„To historia naszego Kozienickiego Hospicjum” – mogą powiedzieć dziś Ci, którzy pierwsi powzięli zamysł jego utworzenia. I nie chodzi tu o jakąś prywatną satysfakcję, lecz radość, autentyczną radość, że dobro przyciąga dobro, szerzy się, zatacza coraz to bardziej rozległe kręgi.
Namacalnym tego dowodem była „Wielkopostna Niedziela” przygotowana w kościele Parafii Świętego Krzyża w Kozienicach. Podczas tej, kolejnej już akcji charytatywnej zainicjowanej przez Kozienickie Hospicjum, po każdej Mszy Świętej można było zaopatrzyć się w postny, lecz ze smakiem przyrządzony poczęstunek. A był on zasługą dzielnych pań z okolicznych Kół Gospodyń Wiejskich.
„Ziemniaki obrać, wypłukać i posiekać tasakiem…” – tak, sensacyjnie niemal, zaczyna się wstęp do sekretnego przepisu na słynną kapustę dębową, specjalność naszych Stanisławic. Jego strażniczki z KGW „Nowoczesna Gospodyni”, jak widać, uchyliły nam rąbka tajemnicy. Stanisławicom dzielnie wtórował Głusiec. Panie z tamtejszego Koła Gospodyń Wiejskich naprzeciw dębowej kapuście postawiły postne krokiety. Kto nie próbował, niech wierzy na słowo – wybór był trudny – tym bardziej, że w konkurencji na najlepsze danie „Wielkopostnej Niedzieli” z pierogami nieopisanej dobroci dodatkowo stanęły w szranki kozienicki „Bar pod Sosną” i „Tawerna Stawiska” z Garbatki.
Przed kościołem zaroiło się też od młodzieży. Wolontariusze z PSP nr 1, pod opieką pani Pauliny Zawadzkiej, pamiętając o Tych, którym chcemy służyć, zbierali środki na wielkanocny koszyczek dla chorego, oferując w zamian sympatyczne cegiełki w postaci cukierków z niespodzianką. Przybyła też młodzież z I Liceum Ogólnokształcącego im. Stefana Czarnieckiego. Jej reprezentanci, wolontariusze z grupy projektowej „Zwolnieni z Teorii”, przynieśli ze sobą pyszne domowe wypieki.
Ten pierwszy wiosenny dzień do ciepłych nie należał, a jednak rozgrzał nasze serca wewnętrznym żarem. Podobnie jak w trakcie minionych „Słodkich Niedziel”, nie skąpiąc grosza, kozieniczanie szczodrobliwie odpowiedzieli na naszą propozycję. Dzięki ich wielkiemu zaangażowaniu udało się zebrać dokładnie 3674 zł i 20 gr, tak bardzo potrzebnych na bieżącą, niesioną przez hospicjum pomoc.
Niedziela przypadająca na dzień 14 lutego 2021, upłynęła w Kozienicach pod znakiem słodyczy – zarówno serc, jak i podniebienia. I chociaż była to dopiero druga „Słodka Niedziela”, mamy wielką nadzieję, że dzięki szczodrobliwości coraz szerszych kręgów przyłączających się do akcji osób, przejdzie, zarówno ona sama jak i jej nazwa, do naszego obyczaju. Zadomowi się i wrośnie w nas na trwałe.
Ostatnie wydarzenie zaowocowało wymiernym efektem – na konto Kozienickiego Hospicjum trafiły środki zebrane przez wolontariuszy, w kwocie 3800 zł, tak niezbędne dla jego funkcjonowania. A ponieważ nasze marzenia urzeczywistniają się dzięki dobrej woli wielu ludzi, wspomnijmy o bohaterach ostatniej niedzieli – piekarzach oraz cukiernikach reprezentujących firmy z Kozienic i z naszego regionu. Wymieniamy je w poczuciu, że dobre czyny zasługują na wdzięczność i uznanie:
– Babula Ryszard i Mariusz i Jarosław Piekarnia
– „GRAHAM” Pietrzyk i Wspólnicy
– Kowalczyk Piekarnia
– Andrzej Nercz Jakub Nercz Piekarnia
– Piekarnia Oskroba S.A.
– Mariusz i Jarosław Prawda Cukiernia.
Zaangażowanie naszych dobroczyńców wpisuje się pięknie w działalność ich patrona, a był nim Święty Klemens Maria Hofbauer, prezbiter. Polecając naszych piekarzy i cukierników pieczy ich patrona, przypomnijmy arcyciekawą historię jego życia. Nasz Święty urodził się w 1751 roku na Morawach. Na chrzcie otrzymał imię Jan. Gdy miał 7 lat, zmarł jego ojciec, z rzeźniczego rzemiosła zapewniający dotąd skromny byt swojej licznej rodzinie. Ciężar utrzymania dwanaściorga dzieci spoczął wyłącznie na barkach matki. Dwojąc się i trojąc, dzielna kobieta sprostała zadaniu, przygotowując dzieci do samodzielnego życia i ugruntowując w nich silną wiarę.
Jako chłopiec Janek, wzorem starszego brata, chciał zaciągnąć się do wojska. Ostatecznie został piekarzem. Wewnętrzny głos szepcze mu jednak coś innego. Żegna więc rodzinne strony i wyjeżdża do Tivoli we Włoszech – tam przywdziewa habit pustelnika i przyjmuje imię Klemens Maria. Z czasem, choć bardzo ceni samotną modlitwę za ludzi i wszelkie sprawy tego świata, przestaje mu ona wystarczać. Pragnie żywego kontaktu z ludźmi, kapłaństwa otwartego na ich potrzeby duchowe, ale także egzystencjalne. Chciał pomagać i jeszcze raz pomagać. W taki oto sposób, czy raczej dzięki temu, Klemens powrócił w rodzinne strony i po dawnemu, w przyklasztornej piekarni klasztoru Ojców Norbertanów – Klosterbrcük (Znojmo), wypiekał chleb dla biedaków.
Cały czas marzył o kapłaństwie. Po latach upartych dążeń udało mu się ten cel zrealizować. Dzięki pomocy zacnych, przejętych jego głęboką wiarą protektorek zdobył na Uniwersytecie Wiedeńskim konieczne wykształcenie. Intelektualna atmosfera uniwersytetu, jak i samego Wiednia, panujące tam obyczaje, były jednak dla Klemensa źródłem nieustających przykrości. Oświeceniowa Europa bałwochwalczo wielbiąca rozum, jako jedyne kryterium i drogowskaz ludzkiego postępowania, nie sprzyjała ludziom wierzącym i religijnie zaangażowanym. Nawet przygotowujące do kapłaństwa studia teologiczne poddane były kontroli państwa i przesycone duchem tzw. krytycznego racjonalizmu. Uparty w dążeniu do celu, poszukujący, kieruje więc swe kroki do Rzymu, gdzie wstępuje do nowicjatu młodego natenczas zakonu redemptorystów. Tą samą drogę obiera pielgrzymujący wraz z przyszłym Świętym Tadeusz Hübl, który od tej pory stanie się wiernym towarzyszem i współpracownikiem Klemensa.
Widząc ogromny religijny żar młodych zakonników przełożony Zgromadzenia Redemptorystów posyła ich na północ, by krzewili tam idee zakonu. Najpierw do Austrii – tu jednak trafiają na mur niechęci. Jakże cesarz, który zamknął ponad 1000 klasztorów, miałby się zgodzić na powstanie nowego? W tej sytuacji dwaj bracia, Klemens i Tadeusz, ruszają dalej, z zamiarem dotarcia na Pomorze. Wraz z nimi podąża trzeci towarzysz, Piotr Kunzman, z zawodu także piekarz.
I tak w lutym 1787 r. przybyli do Warszawy. Zima tamtego roku była ostra, drogi niepewne, a „trzej piekarze” bez grosza przy duszy, jako, że te ostatnie oddali spotkanemu w drodze żebrakowi. W tej sytuacji, z wdzięcznością przyjmują propozycję nuncjusza papieskiego, aby pozostali w Warszawie „na czas jakiś”, prowadząc w przydzielonym kościółku św. Benona duszpasterską posługę. I tak coś, co miało stanowić epizod, popas w podróży, przeciągnęło się na pełne 21 lat wytężonej pracy Klemensa, która opromieniła go chwałą świętości.
Duszpasterstwo redemptorystów miało otoczyć mieszkających w Warszawie Niemców. Początkowo bracia głosili Słowo Boże do pustych ławek. Niemiecka ludność nie garnęła się do kościoła, zaś zamieszkujący jego okolice Polacy nie ufali „niemieckim” zakonnikom. Pomału jednak, nauczywszy się języka polskiego i niosąc nieustanną pomoc ubogim, bracia przełamują tą nieufność. Pozyskują też kolejnych nowicjuszy.
Niestety, czynione dobro budzi złość wrogów Kościoła. Tu trzeba wspomnieć sytuację panującą w ówczesnej Europie w tym także w Polsce. Były to czasy, gdy ludzkie umysły opanowały idee głoszące nienawiść do religii i ludzi wierzących. Z jednej strony był to oświeceniowy racjonalizm, stawiający w pozycji bóstwa ludzki rozum przeciwstawiony wierze. W parze z nim szedł zbrodniczy powiew krwawej rewolucji francuskiej, terroru jakobinów siejącego w imię górnolotnych haseł zniszczenie i śmierć. Bardzo popularne, również w naszym kraju, stają się idee nienawidzących Kościoła masonów, zakładających swoje kolejne loże. Na to wszystko zaś nakładają się dynamicznie następujące wydarzenia w chylącej się ku upadkowi Rzeczypospolitej, kierowanej przez słabego i chwiejnego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego: rozbiory Polski i próby jej ratowania w postaci reform Sejmu Czteroletniego i Konstytucji 3 Maja, konfederacja targowicka, będąca zniweczeniem polskich wysiłków. Później Europą wstrząsają wojny Napoleona, a Polacy, złączywszy z nim swój los, wraz z jego klęską po raz kolejny przegrywają swą historyczną kartę. Wszystkie te w ogromnym skrócie przypomniane wydarzenia, pokazują, jak ciężkie były warunki pracy Klemensa i pozostałych zakonników, oraz jak łatwo było w panującej wówczas napiętej atmosferze o nieufność i podejrzliwość.
W pewnym momencie prześladowcy decydują się na rzecz straszną. Nie śmiąc wystąpić jawnie, posyłają do zakonu paczkę z zatrutym jedzeniem, które powoduje śmierć czterech braci. Niedługo potem, wskutek pobicia i zadanych mu tortur, umiera najwierniejszy przyjaciel Klemensa ojca Tadeusz Hübl – wcześniej podstępnie zwabiony i uprowadzony pod pretekstem udzielenia Sakramentu Chorych.
Pomimo tak skrajnie trudnych warunków, Klemens oraz pozostali redemptoryści dokonali tak wiele rzeczy dobrych i pięknych. Wojny i towarzysząca im bieda zapełniały ulice Warszawy bezdomnymi sierotami. W odpowiedzi Ojciec Klemens tworzy więc sierociniec wraz ze szkołą elementarną, gdzie znajduje opiekę od 100 do 400 dzieci. Własne doświadczenia z okresu młodości powodują, że świetnie wie, ile znaczą nauka, wiedza i jaką dają szansę wyjścia z biedy i społecznego poniżenia. Tworzy więc kolejno szkołę rodzin rzemieślniczych i szkołę dla dziewcząt, którą powierza szlachetnym warszawskim niewiastom. Idzie do ludzi biednych, sprawuje opiekę nad licznymi w Warszawie, pracującymi u zamożniejszych ludzi służącymi. Prowadzi też duszpasterstwo ulicy, pomagając prostytutkom, pragnącym życia. Wspiera je duchowo, oraz w miarę możności materialnie, ułatwiając powrót na dobrą drogę. Możemy sobie wyobrazić, jak wielkich środków wymagała ta praca. Kiedy nie wystarczały dotacje króla S.A. Poniatowskiego i Komisji Edukacji Narodowej oraz charytatywne zaangażowanie ludzi o wrażliwych sercach, bracia zdobywają je sami. Kiedy trzeba, Klemens pracuje jako pomocnik w piekarni w zamian za chleb dla swoich podopiecznych, kiedy trzeba, żebrze. Pewnego razu zaszedł do szynku, gdzie, proszącego o wsparcie, znieważył czynnie jeden z biesiadników. Przyszły święty wytarł twarz i spokojnie rzekł: „To było dla mnie, a teraz dajcie coś dla moich sierot”. Wrażenie było niezwykłe. Pijacy, grający w karty, bynajmniej nie święci, zgarnęli ze stołów pieniądze i dali jałmużnikowi. I tak na zbożnych dziełach zeszło Klemensowi w Warszawie kawał życia, które uczyniło go także polskim świętym.
Niestety, na skutek wspomnianej wcześniej nagonki ze strony prześladowców, w 1808 r. redemptoryści muszą opuścić ówczesną Polskę. Po latach pobytu na naszej ziemi Klemens wraz z braćmi wraca do Wiednia, z którym w przeszłości już raz musiał się rozstać. Rozwija tam ożywioną pracę nad formowaniem duchowości wiedeńczyków, bardzo wielu sprowadzając na nowo na łono Kościoła. Jego wytrwałość po latach została nagrodzona. Nie doczekał co prawda utworzenia pierwszego Domu Redemptorystów w Austrii, ale, gdy odchodził z tej ziemi, a stało się to 15 marca 1820 r., wiedział, że dzięki jego staraniom niebawem to nastąpi. „Jak biblijny Mojżesz, doprowadził swój lud do Ziemi Obiecanej, ale nie żył na tyle długo, żeby do niej wejść”.
20 maja 1909 roku papież Pius X ogłosił Klemensa Hofbauera świętym Kościoła katolickiego. W 1913 został ogłoszony drugim patronem piekarzy, zaś w 1914 papież Pius X przyznał mu tytuł patrona Wiednia. W tym też mieście ukształtował się piękny wzruszający obyczaj. 15 marca, kiedy Kościół wspomina Świętego, w kościołach po nabożeństwach rozdawane są chlebki Świętego Klemensa. Zapoczątkujmy go może w Kozienicach. Nawiązując do tegorocznego daru serc piekarzy naszego regionu, poprośmy, by wspólnie uczynili z tego wydarzenia trwałą tradycję, tak pięknie wpisującą się w życie i dzieło ich Patrona, przekazując Kozienickiemu Hospicjum małe chlebki rozprowadzane corocznie 15 marca, w dniu jego święta.
Bóg zapłać za udział w drugiej już „Słodkiej Niedzieli” przed Kościołem pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Kozienicach!
14 lutego 2021 r. Wolontariusze zebrali do puszek kwotę 3800 zł, jest ona o 510 zł wyższa od tej, uzyskanej w czasie naszej pierwszej „Słodkiej Niedzieli’.
Imponujący wynik jest owocem starań wielu Osób! Dziękujemy Lokalnym Przedsiębiorcom – Cukiernikom i Piekarzom, Darczyńcom, Członkom Stowarzyszenia i Jego Wolontariuszom, ale przede wszystkim pragniemy podziękować niezawodnym Parafianom za hojność i wrażliwość na potrzeby Podopiecznych Kozienickiego Hospicjum.
Liczba 275 mówi same za siebie! W ręce Parafian trafiło właśnie tyle pakietów pączków. Warto wspomnieć też o niezliczonej ilości słodkości, czyli przeróżnych bombonierek i słodyczy oraz cegiełek – cukierków niespodzianek. Trud wielogodzinnych przygotowań przyniósł rezultaty, które przerosły nasze najśmielsze oczekiwania.
Przepełnia nas radość i duma. Łzy wzruszenia napływają nam do oczu. Kolejny raz zostaliśmy serdecznie przyjęci przez Parafian, którzy są naszymi najhojniejszymi i najbardziej niezawodnymi Darczyńcami. Odbieramy wyraźne sygnały tego, że jesteśmy potrzebni i a nasza praca jest ważna. Razem budujemy Kozienickie Hospicjum i zapisujemy ważną kartę w kronice historii Naszej Małej Ojczyzny.
Dzięki codziennej Państwa dobroczynności, ogień Ofiarnej Miłości ogrzewa Podopiecznych naszego Hospicjum. W sklepie Caritas, na ul. Warszawskiej 6, od poniedziałku do piątku od 10.00 do 16.00 a w sobotę od 10.00 do 13.00 dostępne są cegiełki – cukierki z niespodzianką. Uprzejmie prosimy o zakup cegiełek oraz o dzielenia się sentencjami. Zapraszamy do wpisywania sentencji z cegiełek – cukierków pod postem zamieszczonym poniżej. Poczujmy łączącą nas siłę płynącą z dobrych uczynków. Wspólnie stwórzmy niepowtarzalną galerię złotych myśli.
https://www.facebook.com/KozienickieHospicjum/photos/a.438356004193104/450033509692020/
Przepełnieni Wiarą, Nadzieją i Miłością płynącą z tworzenia wspólnego dzieła, już dziś zapraszamy na „Wielkopostną Niedzielę”, która odbędzie się 21 marca 2021 r. Obiecujemy dołożyć starań, by stworzyć sprzyjające warunki do dobroczynności!
W modlitwie spotkamy się na ścieżkach wieczności…
13 lutego, w mroźny ,zimowy dzień, pożegnaliśmy Panią Marię Posłuszny, Marysię… Było to bolesne rozstanie, tym bardziej, że Pani Maria, była gorąco zaangażowana w sprawy Kozienickiego Hospicjum. Była jego wielką orędowniczką i przyjacielem. Pomagając nam , założycielom hospicjum , przebrnąć przez administracyjne meandry obowiązujących procedur podczas zakładania Stowarzyszenia, to właśnie Marysia należała do grona osób, której praca legła u jego podstaw .
Całe życie poświeciła pracy zawodowej i pracy na rzecz drugiego człowieka. Z zawodu- pielęgniarka oraz menadżer – specjalistka zarządzania w służbie zdrowia – przez 27 lat związana była z kozienickim szpitalem, również jako jego dyrektor. Swoje niesamowite powołanie realizowała także jako pedagog, kształcąc w Liceum Medycznym przyszłe kadry pielęgniarskie. Pod Jej fachowym przewodnictwem uczennice, niekiedy z drżeniem serca, przekraczały progi bloku operacyjnego i poznawały tajniki jego funkcjonowania.
To niewielkie wspomnienie o Pani Marii Posłuszny, w jakiejś tylko małej cząstce przybliża Jej wspaniałą osobę. W naszej pamięci najważniejsze pozostaje to, jakim była człowiekiem. W pamięci tych, którzy Ją znali, zapisze się jako obraz osoby wyjątkowej, wczuwającej się w problemy innych i zawsze skorej do niesienia pomocy, niezwykle empatycznej i dobrodusznej, takiej, która ,, nie liczyła na nic w zamian, po prostu…”. Nasza Maria po prostu czyniła dobro… niczego nie oczekując, na nic nie licząc. To nasz obraz dobrego człowieka, tego, do którego wszyscy dążymy, wierząc, że pod słowem dobry – kryje się tak naprawdę wszystko… , bo przecież najważniejsze jest, by być dobrym człowiekiem ,słowo – dobry, które musimy rozpoznać, odkryć, przetłumaczyć na swój własny język, ma wiele znaczeń, ale zawsze, w każdym kontekście znaczy to samo… czynić dobro, jakkolwiek potrafimy, cokolwiek umiemy, pomagać tym, którzy nie mogą…, a którzy potrzebują!
Przeczuwając zbliżający się czas ziemskiego pożegnania Pani Maria przekazała 7 tyś zł na cele Hospicjum oraz wyraziła wolę, aby nie składać kwiatów na Jej grobie, zaś przeznaczone na ten cel pieniądze przekazać na rzecz Kozienickiego Hospicjum. Wolontariusze po Mszy św. pogrzebowej zebrali od Uczestników Uroczystości kwotę 5543,10 zł, która zasiliła nasze konto. Bóg zapłać za ofiarność.
Świeć, Panie Boże, nad Jej Duszą.
Jesteście Skarbem Kościoła, jego perłami. Na swoich ramionach dźwigacie ciężar świata przygniecionego bezwładem grzechu, ratując go swoją modlitwą.
Takimi słowami ks. Krzysztof Dukielski przywitał wiernych zgromadzonych
na Mszy Świętej w intencji chorych i ich opiekunów, sprawowanej w kościele Świętego Krzyża w Kozienicach. Pośród nich byli także członkowie naszej wspólnoty Kozienickiego Hospicjum im. Sługi Bożej Matki Kazimiery Gruszczyńskiej. Przybyliśmy tu modlić się o potrzebne łaski w Światowym Dniu Chorego . Ten dzień, w sposób szczególny uwznioślający ludzkie cierpienie poprzez wpisanie go w Krzyżową Mękę naszego Pana i Odkupiciela, ustanowił w 1992 roku św. Jan Paweł II, naznaczając na jego obchody przypadające 11 lutego wspomnienie objawienia Matki Bożej w Lourdes.
Przewodniczący Mszy ks. Krzysztof, moderator diecezjalny Ruchu Światło-Życie Diecezji Radomskiej, do przytoczonego na początku bezcennego wymiaru cierpienia ludzi chorych i jego zbawczego wymiaru wielokrotnie nawiązywał w trakcie wygłaszanej homilii. Prosił, by ci, którzy je ponoszą, w domowych kaplicach swoich wypełnionych modlitwą mieszkań ofiarowali je za grzechy świata. Ich modlitewnej trosce polecał w sposób szczególny młodzież, często pogubioną wśród złudnych i zwodniczych prawd współczesnego świata.
Cierpienie, jako dar, ofiarowanie za drugiego człowieka – rzecz najcenniejsza, którą można komuś dać i od kogoś otrzymać. Jest jeszcze jednak inny jego wymiar – ulga w cierpieniu będąca najlepszą formą bezinteresownej wdzięczności okazanej osobom chorym. Rozwijając ten wątek ks. Krzysztof poświęcił wiele ciepłych słów naszemu Hospicjum, ks. Tomaszowi Pastuszce, który wziął na swe barki trud jego prowadzenia, wszystkim wolontariuszom.
Z uznaniem i wdzięcznością podkreślił zaangażowanie w pomoc Hospicjum władz samorządowych, co znalazło dodatkowe odzwierciedlenie we wręczonych samorządowcom „Sercach”, będących formą naszego hospicyjnego wyróżnienia.
Patrząc na rzecz z typowo ludzkiej perspektywy można pomyśleć, że takie wydarzenie, jak Światowy Dzień Chorego, jawi się jako coś smutnego przygnębiającego. Przecież, tak zwyczajnie, nie chcemy być chorzy i jakże często prosimy Pana Boga o zdrowie. A jednak w wypełnionej modlitwą świątyni panowała atmosfera pełna otuchy, ukojenia. Na zakończenie Mszy ksiądz celebrans podchodząc z osobna do każdego z jej uczestników, na sposób lurdzki udzielił udzielił błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.
Byliśmy umocnieni.
Zarząd, członkowie oraz wolontariusze Kozienickiego Hospicjum im. Sł. B. Matki Kazimiery Gruszczyńskiej serdecznie zapraszają na kolejną ,,SŁODKĄ NIEDZIELĘ”, podczas której będziemy sprzedawać pyszne pączki z okazji minionego,, tłustego czwartku”, upieczone przez naszych zaprzyjaźnionych cukierników z powiatu kozienickiego i nie tylko… Dochód ze sprzedaży zasili oczywiście konto Kozienickiego Hospicjum.
Dochód ze sprzedaży zasili oczywiście konto Kozienickiego Hospicjum.
Zapraszamy Wszystkich chętnych, wspierających nasze domowe hospicjum już w najbliższą niedzielę, 14 lutego 2021 roku. Pyszne pączki będą sprzedawane po każdej mszy świętej, odbywającej się w Kościele św. Krzyża w Kozienicach ( według obowiązującego porządku).
Zapraszamy Wszystkich chętnych, którzy chcą wspomóc działalność naszego Kozienickiego Hospicjum!
Zarząd, członkowie oraz wolontariusze Kozienickiego Hospicjum.
To był dzień, który dał nam Pan.
Niekiedy mawiamy, że ktoś jest wyjątkowy. Ktoś, albo coś – na przykład jakaś rzecz, bądź wydarzenie. I bardzo, tak bardzo chcemy, aby wszyscy nam uwierzyli, że nie jest to tylko retoryczna figura, lecz szczera prawda. Nie błyskotka, ale prawdziwy kruszec. Myślę jednak, że nie muszą stawać przed tą koniecznością ci, którzy wówczas tam byli, a dziś pragną opowiedzieć o tym innym.
A przecież nasza impreza nie była taka jak każda. Ona miała być wyjątkowa. Przede wszystkim nasza, przy czym “my”, to nie jej organizatorzy, lecz my wszyscy – kozieniczanie
i odwiedzający nasze miasto goście, krewni i sąsiedzi na co dzień nie zawsze może pogodzeni, dziś zjednoczeni wspólną dobrą myślą i ideą. Jej wymiernym zaś celem miało być zdobycie środków na działalność kozienickiego domowego hospicjum, a także inicjację budowy hospicjum stałego pobytu, środków płynących ze szczodrobliwości otwartych serc.
Tymczasem nastał dzień piękny, ciepły, słonecznozłoty. “Panu Bogu dzięki, bo to jego dzieło i naszej Patronki Sługi Bożej Kazimiery Gruszczyńskiej, że i pobłogosławił nam pogodą” – powiedział, wznosząc wzrok ku niebu ks. Tomasz Pastuszka. Dokoła rozciąga się wielobarwne namiotowe miasteczko od rana sprawnie wzniesione na terenie goszczącego festyn i jego uczestników Ogrodu Jordanowskiego, którego dyrektorka, pani Urszula Strzelczyk, oraz pracownicy przez cały czas służyli nam wszystkim swą życzliwością i pomocą.
Plac zaczyna wypełniać muzyka i goście – dorośli, mniej dorośli i całkiem niedorośli przybywają pojedyńczo i rodzinnymi grupkami. Tłum gości gestnieje, a to znak, że czas oficjalnie zainaugurować wydarzenie.
Na ustawionej “ w centrum wydarzeń” estradzie pojawiają się oficjalni goście, pośród nich m.in. honorowi patroni: Piotr Kozłowski – Burmistrz Gminy Kozienice i Andrzej Jung – Starosta Powiatu Kozienickiego oraz przedstawiciele oficjalnych partnerów: Marcin Łukasiewicz – Wiceprezes Enea Wytwarzanie i Irena Bielawska – Prezes LGD “Puszcza Kozienicka”. Ciepłym serdecznym słowem otwarcia festynu dokonał ks. Kazimierz Chojnacki,
Proboszcz Parafii Świętego Krzyża w Kozienicach. Później ze sceny popłynęły kolejne, pełne zaangażowania zapewnienia napełniające wiarą, że hospicyjne dzieło zostanie dopełnione.
Burmistrz Piotr Kozłowski deklaruje granty finansowe oraz przekazanie nieruchomości z zasobów gminy, podkreślając, że za dwa, trzy lata stacjonarne hospicjum służyć będzie całej Wspólnocie.
“Tego typu inicatywy wspierałem i będę wspierał, bez względu, co będę robił w swoim życiu” – to jakże piękne zapewnienie Poseł na Sejm RP Andrzej Kosztowniak uzupełnia wezwaniem – “Otwórzmy szeroko głowy, ręce i portfele, aby wspierać ludzi przeżywających ostatnie chwile godnie…”. A słowa te stają się zapowiedzią dalszych wydarzeń wypełniających czas festynu.
Pod sprawnym kierunkiem fantastycznych konferansjerów, Edyty Zawadzkiej i Krzysztofa Pająka przewijają się kolejne zespoły. Uczniowie Szkoły Muzycznej I Stopnia w Kozienicach
od kierunkiem nauczycieli prezentują swój najlepszy repertuar. Sekundują im dzielnie młodzież i dorośli z sekcji artystycznych Kozienickiego Domu Kultury oraz chóralne zespoły seniorów. Wszyscy na miarę swego talent i umiejętności, których można tylko pozazdrościć.
Estrada rozbrzmiewa śpiewem i muzyką, mieni się barwami kostiumów i strojów ludowych ufundowanych przez LGD “Puszcza Kozienicka”. Istna feeria radości i życia – zawsze zwycięskich. I tak będzie do późnego wieczora rozkołysanego swojskimi rytmami zespołów
“Crowd & Goran” i “Quatro Band”. A pośród gwiazd, ta świecąca najjaśniej, czyli znany muzyk i kompozytor Robert Chojnacki. Zapytany, jak przyjął ofertę występu pro bono na
naszym festynie powiedział krótko i bez patosu” Wahałem się pięć minut. Znam wasze miasto, zresztą moja żona stąd pochodzi”.
No i wreszcie rzecz bardzo ważna. O pieniądzach mówi się zazwyczaj z pewnym skrępowaniem, ale z pewnością nie tym razem. Wiadomo, że festyn obliczony był na wymierny finansowy efekt, przeznaczony na szczytny cel. Otworzyły się więc szeroko nie tylko portfele, ale i serca. Pomiędzy blokami artystycznych występów rozgorzała zacięta licytacja. “Pod młotek” poszły vouchery i talony na różne usługi oferowane przez naszych
przedsiębiorców, było złote pióro Burmistrza, sukienka Magdy Gessler i wiele innych wartościowych przedmiotów. Bywało, że zdobyte w aukcyjnym ferworze, wydawać by się mogło upragnione zdobycze, powtórnie trafiały na stolik aukcjonera, tylko po to, by ich nabywca znów stanął w licytacyjne szranki. I to chyba najlepiej oddaje ducha tej niezwykłej
sprzedaży.
Cóż jeszcze można dodać, gdy wszystko było, jak trzeba, nadzieja, uśmiech, kęs chleba – słowa same układają się w rym. Chyba radość dzieci korzystających z gier, przejażdżek konnych i motocyklowych zabawy na dmuchanym zamku i innych jakże licznych atrakcji.
A także zadowolenie ich rodziców fundujących dziatwie chwile radości ze świadomością,
że czynią jeszcze dodatkowe dobro.
W tym właśnie kontekście utkwiły mi wymownie w pamięci słowa wypowiedziane wówczas przez pana Marcina Łukasiewicza. Ich sens, niezmiernie prosty i oczywisty, choć zwykle zapominany w obliczu życiowych sukcesów, był ano taki, że bez względu na to, jak dobrze się komu powodzi i jak wysoko dziś zaszedł, każdy z nas sam kiedyś może z utęsknieniem wyglądać czyjejś pomocy. Myśl ta była nam pewnie nieobca, gdy kupowaliśmy tanie drobiazgi na “straganie rozmaitości”, kiełbaski od harcerzy Zawiszaków
pyszności ze stoisk Kół Gospodyń Wiejskich, miód od leśnych pszczół w namiocie Nadleśnictwa Kozienice, czy choćby zwykłą wodę sodową z saturatora KGK.
A mówię to bez zawstydzenia – poczucie wspólnoty kruchego ludzkiego losu, to niezła płaszczyzna budowy wspólnoty braterstwa.
Zarząd, członkowie oraz wolontariusze Kozienickiego Hospicjum
im. Sł. B. Matki Kazimiery Gruszczyńskiej serdecznie zapraszają na wspólne
,,SŁODKIE NIEDZIELE” . Akcje, podczas których będziemy sprzedawać pyszne, domowe ciasta, upieczone przez naszych członków, wolontariuszy ,
a dochód z ich sprzedaży zasili konto Kozienickiego Hospicjum.
Na pierwszą ,,Słodką niedzielę” zapraszamy już w tę najbliższą , 31 stycznia 2021 roku. Ciasta będą sprzedawane po każdej mszy świętej, odbywającej się w Kościele św. Krzyża w Kozienicach ( według obowiązującego porządku).
Zapraszamy Wszystkich , którzy chcą wspomóc działalność naszego Kozienickiego Hospicjum!
Zarząd, członkowie oraz wolontariusze Kozienickiego Hospicjum.
Zapraszamy Wszystkich do wzięcia udziału w naszych licytacjach – na facebookowej stronie „Kozienickiego Hospicjum” https://www.facebook.com/KozienickieHospicjum i na „Licytacje Kozienickie Hospicjum”. Kozienickie Hospicjum i Liceum Ogólnokształcące im. Stefana Czarnieckiego wspólnie działają na rzecz osób chorych z Kozienic i okolicy. Obydwie licytacje zasilą jedno wspólne konto- naszego Hospicjum, a wolontariusze mają wspólny cel – pomóc naszym podopiecznym! Aukcje wzajemnie się uzupełniają, różnią od siebie wystawianymi przedmiotami, voucherami, bonami i ciekawymi zaproszeniami.
Życzymy Wszystkim ,,owocnych łowów” na naszych stronach!!!
Z pozdrowieniami ks. Tomasz Pastuszka i Zofia Wnukowska.
W ubiegłym roku Hospicjum im. Sł. Bożej Matki Kazimiery Gruszczyńskiej udzieliło pomocy 44 osobom, z których 18 osób zmarło, 1 znajduje się w hospicjum stacjonarnym i 1 została umieszczona w DPS-ie. Pozostałe osoby w dalszym ciągu otrzymują pomoc ze strony hospicjum. Świadczenia wykonywane są przez 3 lekarzy, 8 pielęgniarek, 3 rehabilitantów i 1 psychologa. Rezultaty pracy są mierzalne, ponieważ osoby z branży medycznej prowadzą odpowiednią dokumentację, m.in. Kartę wizyt w domu chorego. Każdy chory może się spodziewać dwóch wizyt pielęgniarki w ciągu tygodnia. Jeżeli jest taka konieczność tych wizyt jest więcej, nawet codziennie w przypadku np. konieczności podłączania kroplówek. Każdy chory ma przydzieloną jedną pielęgniarkę, dzięki czemu istnieje większa możliwość poznania chorego i jego rodziny. Niejednokrotnie pracownicy odwiedzają chorego poza planem, gdy rodzina prosi telefonicznie o pomoc. Dzięki pracy hospicjum nastąpiły trwałe zmiany w postawach członków rodziny opiekującej się chorym. Opiekunowie są świadomi, że nie są pozostawieni sami ze swoimi problemami i mogą liczyć na pomoc. Rodzina chorego nabyła dodatkowych umiejętności w sprawowaniu nad nim opieki ucząc się fachowego wykonywania zabiegów pielęgnacyjnych i lepszej obserwacji stanu zdrowia, a co za tym idzie właściwego reagowania na zaobserwowane zmiany. Głównym celem hospicjum jest poprawa jakości życia chorego i jego rodziny, udzielanie wsparcia osobie przewlekle chorej i jej opiekunom. Zamierzenia te zostały osiągnięte przez fachową pomoc personelu medycznego i pracę wolontariuszy. Opieka pielęgniarska wpłynęła korzystnie na stan emocjonalny chorego, zmniejszyła jego cierpienie oraz zapewniła spokój jego rodzinie, która przeżywa lęk związany ze stanem zdrowia bliskiej osoby. Pielęgniarki edukowały członków rodziny jak należy wykonywać zabiegi pielęgnacyjne, w jaki sposób postępować z chorym, żeby jego samopoczucie było lepsze. Rehabilitanci przez swoją pracę zwiększyli sprawność fizyczną podopiecznych, co w znacznym stopniu ułatwiło pielęgnację chorego. Wolontariusze przez swoją pracę pomagali członkom rodziny chorego, dzięki czemu czuli się oni mniej zmęczeni oraz mieli czas na załatwienie pilnych spraw wiążących się z koniecznością opuszczenia domu. Wolontariusze pomagają również osobom samotnym, które nie mają możliwości opuszczenia domu. Ich praca koncentrowała się głównie na zrobieniu zakupów, wykupieniu lekarstw, pomocy w drobnych pracach domowych. Panowie ze stowarzyszenia wykonują w domu podopiecznych drobne prace naprawcze, pomagają w pracach związanych z użyciem fachowego sprzętu typu wiertarka. Wolontariusze z sekcji transportowej dowożą chorych do lekarza specjalisty, na badania i do różnych urzędów.
Dla osób znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej realizowane są recepty.
Prowadzona jest również wypożyczalnia sprzętu rehabilitacyjnego i medycznego. Znając zapotrzebowanie na tego typu sprzęt hospicjum stara się uzupełniać brakujące artykuły i ze środków stowarzyszenia zakupiono m.in. koncentrator tlenu.
Pomoc medyczna była możliwa dzięki dotacji Burmistrza Gminy Kozienice, którą otrzymaliśmy w kwocie 80 000 zł. Obecnie wykonywanie świadczeń jest możliwe tylko ze środków własnych, które są niewielkie, dlatego liczymy na wsparcie społeczności Kozienic.
Stowarzyszenie Kozienickie Hospicjum im. Sługi Bożej Matki Kazimiery Gruszczyńskiej w Kozienicach prowadzi zbiórkę pieniędzy na zakup ozonatora oraz lamp bakteriobójczych dla Oddziału Zakaźnego Szpitala Powiatowego w Kozienicach.
Działanie
bakteriobójcze ozonatora jest około
50 razy skuteczniejsze od chloru, stąd wykorzystuje się go do dezynfekcji wody
pitnej oraz dezynfekcji pomieszczeń z bakterii
i wirusów. Lampy bakteriobójcze
nieodwracalnie dezaktywują wirusy i grzyby.
Pomóżmy wspólnie lekarzom, pracownikom służb medycznych oraz pacjentom Oddziału Zakaźnego w Kozienicach w walce z epidemią koronawirusa. Dla wszystkich jest to bardzo trudny okres w życiu, gdyż boimy się o swoje zdrowie i naszych bliskich.
Szpitale w całej
Polsce borykają się z brakiem wystarczającego wyposażenia
oraz podstawowych środków ochrony osobistej. Perspektywa kolejnych tygodni
pracy
w walce z szybko rosnącą liczbą osób
zakażonych COVID 19, bez dostępu do sprzętu ratującego życie, powoduje wielki
niepokój i bezradność wśród lekarzy i
pielęgniarek naszego szpitala. Dlatego pomóżmy IM WSZYSTKIM i sobie samym!
Dziś, 7 kwietnia, obchodzimy Światowy Dzień Zdrowia i Dzień Pracowników Służby Zdrowia dlatego pamiętajmy o NICH nie tylko przy tej Okazji.
Akcję można wesprzeć wpłacając środki na konto Hospicjum:
nr 29 1240 5862 1111 00108297 6641 – Bank PeKao SA o/Kozienice
z dopiskiem „Zbiórka na rzecz Oddziału Zakaźnego w Kozienicach”.
Hospicjum, jako pierwszy darczyńca, przekazało w ramach tej zbiórki 15 000,00 zł.
Informacje dotyczące aktualnej kwoty zbiórki będą wyświetlane „na pasku” z bieżącymi informacjami w lokalnej telewizji „Kronika Kozienicka”
Z poważaniem
Ks. Tomasz Pastuszka
Prezes Kozienickiego Hospicjum im. Sł. B. Matki Kazimiery Gruszczyńskiej
W niedzielę 15 grudnia uczniowie Publicznej Szkoły Podstawowej nr 1 dzielnie kwestowali od wczesnych godzin porannych, aż do wieczora przy Kościele św. Krzyża w Kozienicach.
Wolontariusze z PSP Nr 1 prowadzili trzecią już kwestę, na rzecz naszego Kozienickiego Domowego Hospicjum im. Sł. B. Matki Kazimiery Gruszczyńskiej przy Parafii Rzymskokatolickiej p.w. Świętego Krzyża w Kozienicach.
Uczniowie z ogromnym zaangażowaniem zbierali datki na ten szczytny cel, z powagą informowali darczyńców o ważnej idei hospicyjnej i konieczności pomocy najbardziej potrzebującym.
Jesteśmy dumni, że nasza młodzież rozumie potrzeby innych i potrafi zorganizować swój wolny czas, by w ten sposób nieść pomoc podopiecznym Kozienickiego Hospicjum.
Dzięki naszym wolontariuszom udało się zebrać prawie 5, 400 zł. Gratulujemy!
Kozienickie Hospicjum im. Sł. B.
Matki Kazimiery Gruszczyńskiej
serdecznie zaprasza
na uroczystą mszę świętą.
Nabożeństwo w intencji śp. zmarłych naszych podopiecznych oraz rodzin, które straciły swoich bliskich, odbędzie się 13 listopada 2019 roku, o godzinie 18.30 w kościele p. w. Świętego Krzyża w Kozienicach.